Taniec w chmurach
Podczas kolacji nad brzegiem morza niewiele jadł, właściwie skubał. Tego wieczora szybko urwał się towarzystwu. Przed północą już go nie było, ale nie wrócił spać do bazy. Pojawił się dopiero rano, żeby wsiąść do samolotu i wykonać misję. Do dziś nie wiadomo, gdzie spędził ostatnią noc swojego życia.

Imię i nazwisko
Antoine de Saint-Exupéry
urodzony
29 czerwca 1900 r.
zmarł
31 lipca 1944 r.
O ósmej rano 31 lipca 1944 r. w bazie wojskowej Borgo na Korsyce mechanik i podoficer pomagają majorowi Saint-Exupéry’emu przytroczyć spadochron, pas, włożyć kask, podłączyć maskę tlenową i radio. Pilot macha z kabiny myśliwca Lockheed P-38 Lightning, maszyna odrywa się od ziemi. Niecałe pół godziny później posterunek radarowy sygnalizuje, że samolot przekroczył wybrzeże Francji. Zapas paliwa powinien wystarczyć na pięć godzin lotu. Ale o godz. 14 Saint-Exupéry’ego ciągle nie ma w bazie, o 15.30 oficer wywiadu zapisuje: Pilot nie powrócił i przypuszczalnie zginął (...).
Miesiąc wcześniej Saint-Exupéry obchodził 44. urodziny. Przełożeni sugerowali, że jest za stary, żeby latać. Sam zresztą nie czuł się najlepiej. Lata wcześniej znana wróżka, madame Pikomesmas, ostrzegała go: – Kiedy skończysz 40 lat, strzeż się pilotowanych przez siebie samolotów.
Do nikogo tak dobrze nie pasuje wyświechtane określenie „człowiek legenda” jak do Saint-Exupéry’ego. Arystokrata, pisarz, autor Małego Księcia – książki wszech czasów przetłumaczonej na 196 języków. Mistrz słowa, niepokorny i skomplikowany, niezbyt przystojny, z nieco wyłupiastymi oczami. Tamtego dnia nie wrócił z misji zwiadowczej. Jego tajemnicza śmierć przez lata nie dawała spokoju biografom i historykom. Popełnił samobójstwo? Jego maszyna miała awarię? A może zginął w walce? Tragiczna zagadka dodawała legendzie jeszcze większego dramatyzmu. Prawda wyszła na jaw dopiero teraz. Po wielu latach badań odkryli ją: francuski dziennikarz Jacques Pradel i nurek Luc Vanrell, i opisali w książce Saint-Exupery. Ostatnia tajemnica. Ale czy ostatnia tajemnica rzeczywiście się odsłoniła?
MARZENIA MAJĄ SKRZYDŁA
Ojciec Antoine’a – hrabia Jean-Marie de Saint-Exupéry – pochodził ze starej francuskiej arystokracji. Zmarł, kiedy chłopiec nie miał jeszcze czterech lat. Wdowa wraz z dziećmi zamieszkała najpierw w zamku Saint-Maurice-de-Rémens należącym do dalekiej ciotki, a później w Mans, rodzinnej miejscowości ojca Antoine’a. Tu chłopiec zaczął się uczyć w szkole prowadzonej przez jezuitów. Nie należał do pilnych uczniów. Wychowawcy ganili go za niedbałość i rozkojarzenie, a także brak postępów w nauce. A głowę Antoine’a zaprzątały sprawy wielkie, a nie plamy atramentu na palcach. W czasie wakacji w 1912 r. regularnie jeździł rowerem na lotnisko w pobliżu Saint-Maurice-de-Rémens. Godzinami wpatrywał się w samoloty, zagadywał mechaników. Z czasem znała go już cała obsługa lotniska. W końcu udało mu się przekonać jednego z pilotów, żeby zabrał go ze sobą w chmury. Ten powietrzny chrzest zadecydował o jego dalszym życiu. Wiedział, że będzie lotnikiem, i od tej pory całe swoje życie zamierzał podporządkować lataniu. A jednak gdy zdał maturę, zamiast do lotnictwa postanowił wstąpić do marynarki wojennej. Zrobił to dla matki, ale los nie był po jej stronie. Chłopak dwukrotnie oblał egzamin do szkoły morskiej i po epizodzie w akademii sztuk pięknych rozpoczął służbę w 2. pułku lotnictwa myśliwskiego w Neuhof koło Strasburga. Tam uzyskał kwali? kacje pilota cywilnego. Rok później otrzymał wojskową licencję pilota, został mianowany podporucznikiem rezerwy i przeniesiony do 34. pułku w Bourget. W tym czasie ogłosił zaręczyny, ale narzeczona dość szybko zrezygnowała z małżeństwa. Jej rodzicom – co mogło mieć wpływ na decyzję dziewczyny – nie odpowiadały podniebne marzenia Antoine’a. Było to pierwsze mocne spotkanie z ziemią. W Bourget doszło do drugiego. Na skutek usterki technicznej samolotu Saint-Exupéry uległ wypadkowi. Nie dość, że pilot musiał odleżeć swoje w szpitalu – miał liczne pęknięcia czaszki – to jeszcze tra? ł potem do aresztu za to, że odbył lot bez pozwolenia.
SAMOTNOŚĆ PUSTYNI
Ten człowiek nie lubił nudy. Kiedy po przeniesieniu do rezerwy w 1923 r. zaczął pracować w Paryżu jako księgowy, a potem sprzedawca w sklepie motoryzacyjnym, monotonia go zabijała. Wybawieniem okazała się praca w Towarzystwie Lotniczym Latécoere – późniejszej Poczcie Lotniczej. Otrzymał przydział na loty pocztowe na trasie Tuluza–Casablanca, a potem Casablanca–Dakar. Pomagał lotnikom, którzy rozbili się na Saharze. Tu też odkrywał samotność pustyni. Owocem półtorarocznej afrykańskiej przy gody była pierwsza książka zatytułowana Poczta na Południe. W Ziemi, planecie ludzi pisał o lataniu tak: (...) Samolot, wóz linii powietrznych, wprowadza człowieka we wszystkie odwieczne zagadnienia. (...) Magia mojego zawodu otwiera przede mną inny świat; za dwie godziny będę musiał stawić czoło czarnym smokom i szczytom o warkoczach z błękitnych błyskawic, a wyzwolony nadejściem nocy odczytam z gwiazd kierunek mojej drogi.
W równie barwny sposób opisywał swoje pierwsze loty w Argentynie, gdzie w 1929 r. objął stanowisko dyrektora Aeroposta Argentina i zajmował się organizacją sieci połączeń lotniczych. Praca ponad Andami zainspirowała go do napisania kolejnej książki Nocny lot. Przyniosła ona autorowi nagrodę Prix Femina i międzynarodową sławę. I szczęście. Rok po jej wydaniu ożenił się z Consuelo Suncín Sandoval de Gómez, pisarką i artystką z Salwadoru. O rok młodsza od Antoine’a, atrakcyjna i oryginalna, była dla męża inspiracją, choć nie miała na niego wyłączności. Ale to Consuelo stała się pierwowzorem róży w Małym Księciu, najsłynniejszej książce Antoine’a, wydanej w 11. roku ich małżeństwa.
ROZBITE ŻYCIE
Te 11 lat miało niezwykle burzliwy przebieg. Pisarz odbywał misje lotnicze, po rozwiązaniu Poczty Lotniczej został pilotem doświadczalnym w Latécoere. Tam ledwie uszedł z życiem, testując hydroplan Laté 29/3. Podczas lotu nad morzem awaria samolotu zmusza go do wodowania u ujścia Mekongu. Niewiele brakowało, aby utonął.
Nie zwolnił jednak obrotów. Jako reporter Paris-Soir pisał sprawozdania z hiszpańskiej wojny domowej, podróżował do Indochin, odwiedził też Moskwę, objechał północne wybrzeże Afryki. W 1935 r. odbył próbę rekordowego przelotu z Paryża do Sajgonu. Ponownie otarł się o śmierć. Z prędkością 260 km/ godz. rozbił się wśród piasków Pustyni Libijskiej. Niezrażony trzy lata później postanowił przelecieć z Nowego Jorku do Ziemi Ognistej. I ta próba skończyła się dramatycznie. Przeciążony paliwem samolot rozbił się podczas startu w Gwatemali. Pilot przez pięć dni pozostawał w śpiączce. Podczas rekonwalescencji spisał wspomnienia Wind, Sand and Stars, za które dostał nagrodę Akademii Francuskiej i amerykańską National Book Award
momencie wybuchu II wojny światowej Saint-Exupéry miał 39 lat. Lekarze uznali go za niezdolnego do walki z powodu wieku. Piloci myśliwców kończyli karierę około trzydziestki. Był zrozpaczony. Walczył jak lew, żeby móc siąść za sterami. W końcu został przydzielony do Grupy Rozpoznawczej II/33. Podczas Blitzkriegu odbył siedem misji nad Niemcami i północną Francją. Przełożeni nie mogli się go nachwalić: Jest to o? cer łączący w sobie najpiękniejsze cechy intelektualne i moralne, podejmujący nieustannie niebezpieczne misje. (...) Zaatakowany przez potężne siły obrony przeciwlotniczej dopiero wtedy przerwał misję, gdy jego samolot został poważnie uszkodzony. Dla całej jednostki pozostaje wzorem poczucia obowiązku i ducha ofiarności.
Po kapitulacji Francji wsiadł pod koniec 1940 r. na statek płynący do Ameryki. W Stanach czuł się jak w więzieniu, choć był tam niemalże idolem. Tam wydał trzy kolejne książki i otrzymał National Book Award za amerykański przekład Ziemi, planety ludzi. Ale jak określała to jego żona, „żył jakby za mgłą”. Consuelo znalazła więc dla nich „ucieczkownię”, wiejski dom na Long Island. Malowniczo położony na cyplu wydawał się miejscem idealnym dla pisarza. Antoine jednak marudził: Chciałem prostą chatę, a to jest pałac wersalski! Ale szybko się przyzwyczaił. Z pasją zabrał się do pisania Małego Księcia, którego ilustrował własnymi akwarelami. Wydawał się szczęśliwy, a jednak pewnego dnia, otwierając rękopis Twierdzy, zapowiedział bliskim: Przeczytam wam moje dzieło pośmiertne. Jego dusza wydawała się labiryntem pełnym mrocznych zaułków.
W życiu małżeńskim Saint-Exupéry okazuje się zupełnym tyranem – piszą autorzy książki Saint-Exupéry. Ostatnia tajemnica – (...) Ma również inne kochanki czy przyjaciółki. Sam się w tym nieraz gubi, pisząc do nich wszystkich tego samego dnia i z tym samym zaangażowaniem. (...) Kobiety oznaczają dla Tonia nie tyle wytchnienie wojownika, ile sposób na odnalezienie harmonii, odbudowanie porządku świata.
W pełnym napięć i pasji małżeństwie Antoine’a i Consuelo ból łączył się z miłością. Consuelo miała za sobą już dwa związki, utrzymanie trzeciego było dla niej nową lekcją. Przetrwało jednak do końca. Antoine żałował, że nie potra? ł pielęgnować swojej róży, róża zaś mówiła: Czułam, że nie byłeś do końca szczęśliwy. Wiedziałam dobrze, że nie będziesz, póki ci nie pozwolą przyłączyć się do twojej eskadry, Grupy II/33, pójść się bić, i żeby do ciebie strzelano.
DROGA DO ZMARTWYCHWSTANIA
I oto w marcu 1943 r. mimo niezbyt dobrego stanu zdrowia został pilotem rozpoznawczym Francuskich Sił Powietrznych w Afryce Północnej. Po wykonaniu kilku misji, w trakcie lądowania rozbił samolot. Miał coraz większe trudności z przekonaniem zwierzchników, by pozwolili mu latać. Z formalnego punktu widzenia już dawno przekroczył dopuszczalną granicę wieku. Poza tym miał kłopoty ze zdrowiem. Co drugi, trzeci dzień mam problemy z wątrobą, co drugi dzień nudności. (...) Czuję się nieskończenie słaby! A jednak wyjeżdżam. (...) Nie pragnę dać się zabić, ale chętnie zgodzę się odejść w ten sposób – pisał do żony.
31 lipca 1944 r., gdy startował z Korsyki, widziano go po raz ostatni. Ciała nie odnaleziono do dziś. Przed odlotem zostawił dwa listy; oba rozpaczliwe. Jeśli zginę, nie będę absolutnie niczego żałował. Ten przyszły kopiec termitów przeraża mnie. I nienawidzę ich moralności robotów. Ja zostałem stworzony do tego, by być ogrodnikiem. Wiele osób wierzyło, że wielki pisarz i sławny lotnik nie wytrzymał presji otaczającego go świata, że popełnił samobójstwo.
Latami poszukiwano jego samolotu. Mógł zaginąć w południowo-wschodniej Francji, w Alpach, w kanionie rzeki Verdon, ale najprawdopodobniej gdzieś na Morzu Śródziemnym. Przełom nastąpił w 1998 r. Wtedy to w okolicach Marsylii rybacy wyłowili srebrną bransoletkę. Cudem nie została wyrzucona do wody razem ze stosem śmieci, które zaplątały się w sieci. Znalazcy nie mogli uwierzyć oczom – było na niej wygrawerowane: Antoine de Saint-Exupéry, imię Consuelo oraz zapis, który okazał się adresem amerykańskiego wydawnictwa Małego Księcia. Sam wrak namierzył w 2000 r. Luc Vanrell, badacz, nurek i fotograf, wolał jednak zachować ostrożność i fragmenty maszyny zostały wyciągnięte trzy lata później.
W książce Saint-Exupéry. Ostatnia tajemnica Luc wraz z dziennikarzem Jakiem Pradelem opisali całą drogę, jaka prowadziła do rozwiązania zagadki. Bo odnalezienie wraku to nie wszystko. Trzeba było ustalić, co się stało.
W 2005 r. Vanrell wraz z nurkiem Lino von Gratzenem wydobył silnik innego samolotu leżącego w pobliżu maszyny autora Małego Księcia. Żmudne badania pozwoliły ustalić, że pilotował go niemiecki książę Alexis Friedrich von Bentheim und Steinfurt, 22-latek, którego Amerykanie zestrzelili pod koniec 1943 r. Nurek postanowił drążyć sprawę i rozpoczął poszukiwania dawnych kolegów księcia. Tak po roku tra? ł do Horsta Ripperta, byłego pilota mieszkającego w Wiesbaden. Kiedy wyjaśnił, że szuka informacji o Saint-Exupérym, Rippert powiedział mu przez telefon: – Może pan przestać szukać. To ja zestrzeliłem Saint-Exupéry’ego
Tak po prostu! Lino von Gratzen nie był przygotowany na taki szok. Natychmiast przyjechał do Niemiec. Rippert szczegółowo relacjonował, jak latem 1944 r. niemiecki radar wykrył w okolicach Marsylii grupę alianckich samolotów rozpoznawczych nad Morzem Śródziemnym. Horst zauważył w Tulonie P-38 Lightning lecący w kierunku Marsylii. Postanowił wykorzystać przewagę wysokości i strącił P-38 jedną serią w skrzydła. Maszyna spadła do morza.
–Później dowiedziałem się, że musiał to być samolot Exupery’ego. Co za klęska! Co ty najlepszego narobiłeś! – mówiłem sobie. – Ale ja go nie widziałem! Nie mierzyłem do człowieka, którego znałem. Strzeliłem do samolotu nieprzyjaciela, który spadł – opowiadał von Gratzenowi Rippert. Gdy w 2003 r. wrak maszyny Saint-Exupéry’ego został odnaleziony, Rippert miał już pewność, że rzeczywiście zestrzelił słynnego pisarza. Ale nigdy o tym z nikim nie rozmawiał, zrobił tylko notatkę w swoim pamiętniku. O tym wszystkim opowiedział dopiero gościowi, który zawitał do niego 52 lata od śmierci Antoine’a. I choć brakuje dowodów na oświadczenie Ripperta – nie ma już niemieckich raportów dotyczących zestrzeleń – na tym dzisiaj badacze zamknęli tę historię.
Rippert często mówił, że gdyby wiedział, do kogo strzela, nigdy by tego nie zrobił. Myśl, że zabił Saint-Exupéry’ego, doprowadzała go do rozpaczy – pisarz był jego idolem. Cóż, może pamiętał to, co mówił z pogodną przewrotnością sam Antoine de Saint-Exupéry: – Z pewnością więcej radości jest w poszukiwaniu prawdy niż w jej poznaniu.
ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER
Pokazywanie elementu 1 z 1
Niezwykła rola dzieci w tworzeniu sztuki naskalnej. Kontaktowały się z duchami
Nawet kilkuletnie dzieci współtworzyły słynne pradziejowe malowidła naskalne. Te przedstawienia powstawały kilkadziesiąt tysięcy lat temu. Archeolodzy mają odpowiedź, dlaczego uczestniczyły w tym maluchy.
Zobacz także
Polecane
Pokazywanie elementów od 1 do 4 z 20
Madera: raj dla miłośników przyrody i aktywnego wypoczynku
Współpraca reklamowa
Kierunek: Włochy, Południowy Tyrol. Ależ to będzie przygoda!
Współpraca reklamowa
Komfort i styl? Te ubrania to idealny wybór na ferie zimowe
Współpraca reklamowa
Nowoczesna technologia, która pomaga znaleźć czas na to, co ważne
Współpraca reklamowa
Wielorazowa butelka na wodę, jaką najlepiej wybrać?
Współpraca reklamowa
Z dala od rutyny i obowiązków. Niezapomniany zimowy wypoczynek w dolinie Gastein
Współpraca reklamowa
Polacy planują w 2025 roku więcej podróży
Współpraca reklamowa
Podróż w stylu premium – EVA Air zaprasza na pokład Royal Laurel Class
Współpraca reklamowa
Chcesz czerpać więcej z egzotycznej podróży? To łatwiejsze, niż może się wydawać
Współpraca reklamowa
Portrety pełne emocji. Ty też możesz takie mieć!
Współpraca reklamowa