Reklama

Najpierw rodzinna narada: jakim wzorem w tym roku zaskoczyć sąsiadów i przyjezdnych? Projekty obmyśla się jeszcze w zimie, potem następują zawzięte dyskusje nad kolorami. Czy w tym roku wziąć więcej maków czy rumianków? Wszystkie te scenariusze weryfikuje życie – gdy rok suchy, zamiast barwnych płatków trzeba użyć więcej listków. Pełna mobilizacja zaczyna się jakieś dwa tygodnie przed Bożym Ciałem: kwiatami zapełniają się wszystkie lodówki i piwnice. Chodzi o to, by utrzymać świeżość barw. W dniu święta zaczyna się prawdziwe szaleństwo, we wszystkich obejściach piętrzą się kartony, siatki i koszyki.
Udokumentowana tradycja układania dywanów kwiatowych na Boże Ciało sięga XIX w., ale czas i okoliczności jej narodzin nie są dokładnie znane. Jej prawdziwy (nomen omen) rozkwit nastąpił w okresie międzywojennym, kiedy zaczęto tworzyć coraz bardziej wymyślne i skomplikowane wzory. Żeby je wykonać, trzeba wziąć własnoręcznie zrobione wielkie cyrkle i wzorniki i za ich pomocą nanieść na chodnik przygotowany projekt. Jeśli za pierwszym razem nie wyjdzie, należy go zmyć wodą i zacząć od nowa. Gdy już się uda osiągnąć upragniony kształt, pora na część najtrudniejszą: wypełnianie naszkicowanej sztancy kwiatami. Sypią się płatki maku i róż, wirują łubiny, jaśminy, stokrotki i chabry. Do pomocy przyjeżdżają rodziny z okolicznych wiosek, sąsiedzi, przyjaciele. Jakiś chłopak, skubiąc płatki nad wielkim koszem, śmieje się, że za pomoc ciotka mu obiecała dwie kury.
Dywan ciągnie się przez całą dwukilometrową trasę procesji. Przy jego powstawaniu pracują wszyscy, od najstarszego do najmłodszego. Każdy gospodarz odpowiada za fragment przy jego gospodarstwie. Tam, gdzie przy drodze nie ma zabudowań, dywan układają solidarnie ludzie z innych domów. Jedyne, czego się wszyscy boją, to deszcz: kilka lat temu tuż przed nabożeństwem przyszła ulewa, rozmywając ułożone wzory. Zdesperowani mieszkańcy rzucili się wtedy do pracy i na czas udało się odtworzyć dzieło sztuki.
Na chodniku rozkwitają purpurowe serca, kolorowe wzory i symbole Eucharystii. Najtrudniejszy do zrobienia jest wizerunek Chrystusa: za wzór służy wielkanocna pocztówka. Gdy po skończonej pracy mieszkańcy wracają do domów, by przygotować się do procesji, do Spycimierza ściągają tłumy gości ciekawych, co też wymyślono w tym roku. Z nabożnym szacunkiem tłum wędruje wzdłuż dywanu, w dłoniach co chwila migają aparaty i komórki.
Po południu z kościoła wyrusza procesja. Buty, szpilki i sandały niemiłosiernie rozdeptują misternie ułożone płatki. Piękno dywanu niknie z każdą minutą. Niczym mandala łączy on wszystkich w modlitwie i pracy, pozostawiając tylko wspomnienie. Czy nie szkoda tego wysiłku? Mieszkańcy przekonują, że nie! Mają satysfakcję, że wszystkim pokazali, jak pięknie można żyć. Są dumni z własnej, niepowtarzalnej tradycji. Tak naprawdę jednak ważne jest coś jeszcze: coraz rzadsze w dzisiejszym świecie poczucie wspólnoty jednoczącej współczesnych mieszkańców wsi nie tylko ze sobą, ale i z dawnymi pokoleniami.
No to w drogę: Dywan kwiatowy
Co
■ Dywan kwiatowy na Boże Ciało.
Gdzie
■ Spycimierz (na niektórych mapach błędnie Spicymierz), wieś w woj. łódzkim, w gminie Uniejów.

Kiedy
■ Boże Ciało w 2013 r. wypada 30 maja. W Spycimierzu układanie dywanu jest kończone ok. godz. 13, po mszy celebrowanej o godz. 17 wyrusza procesja.
Warto wiedzieć
■ Dywan ciągnie się wzdłuż całej wioski (2 km). Koniecznie weź zapasowe baterie i karty do aparatu: pokusa uwiecznienia wszystkiego wciąga!

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama